Sąd Ostateczny uważany jest powszechnie za naj doskonalsze osiągnięcie artystyczne Hansa Memlinga, ukończone w latach 1472/73. Na jego namalowanie potrzebował artysta cztery do sześciu łat. Początek niezwykłej historii dzieła zapisał Angeło di Jacopo Tani, kierownik brugijskiej filii banku Medyceuszów.
O fakcie fundacji świadczą portrety fundatora i jego o 30 lat młodszej, świeżo zaślubionej żony, Katarzyny Tanagli.
Dnia 10 kwietnia 1473 r. z portu w Lubece wyszła w morze wielka karawela »Piotr z Gdańska«, którą dowodził gdański kaper Paweł Benecke. Był to już drugi rok wojny angielsko-hanzeatyckiej. Okręt miałpatrolować wody terytorialne i współdziałać z innymi jednostkami w blokadzie brzegów angielskich. Zdobycz nie kazała na siebie długo czekać. Na horyzoncie zauważono wielki galeon płynący pod neutralną banderą Burgundii oraz towarzyszącą mu mniejszą brygantynę. Olbrzymi galeon »Święty Mateusz« wyrażnie zmierzał ku brzegom Anglii. 27 kwietnia kapitan Paweł Benecke wydał rozkaz ataku. Zwinniejsza brygantyna »Święty Jerzy« przedostała się do Southampton. Załoga »Świętego Mateusza« odważnie stawiła opór napastnikom. Zacięta walka zakończyła się jednak druzgocącą klęską galeonu. 13 marynarzy poległo, 100 było rannych. Po abordażu zwycięzcy Gdańszczanie przyholowali zdobycz do portu Stade w biskupstwie bremeńskim. Tu dokonano podziału łupów. Znaleziono duże ilości cennych płócien, skór, jedwabnych obić, przetykanych złotem tkanin, ałunu i różnych kosztowności.
Okazało się, że pod żaglami zdobytej jednostki znajdował się również wspaniały tryptyk fundacji Angela Tani. Podział łupów obejmowałkrólewskiego kapra Pawła Benecke, dzielną załogę oraz współwłaścicieli »Piotra z Gdańska«, gdańskich patrycjuszy. Zdobyczny tryptyk ofiarowali oni, jako wierni parafianie, kościołowi Najśw. Marii Panny, gdzie podziwiano go długie lata. Wieść o zagarnięciu galeonu burgundzkiej bandery wywołała natychmiast burzliwą reakcję. Pierwszy interweniował drogą dyplomatyczną władca Burgundii Karol Śmiały.
Zagroził on miastom Hanzy sankcjami ekonomicznymi. Kierownik banku Medyceuszów zażądał stanowczo w Hamburgu zwrotu zagarniętego mienia. Podobne kroki poczynił legat papieski w obronie mienia pozostałych Włochów. W końcu w 1478 r. sam papież Sykstus IV w buIii skierowanej do Rady Miasta Gdańska domagał się zadośćuczynienia dla obywateli florenckich. Obraz bowiem miał zdobić jeden z kościołów Florencji. Sprawa jednak upadła, gdy po śmierci Karola Śmiałego, Burgundia zajęta ważniejszymi wydarzeniami zaprzestała demarche w tej sprawie. I tak obraz pozostał w Gdańsku. Zaczęły się jego dalsze burzliwe dzieje. Cesarz Rudolf II Habsburg zaproponował władzom miasta za odsprzedanie tryptyku astronomiczną sumę 40 tysięcy złotych guldenów. Jeszcze większe wrażenie wywarł obraz na zapalonym kolekcjonerze dzieł sztuki carze Piotrze Wielkim. 9 marca 1717 r. Piotr Wielki szczegółowo zwiedzi! kościół Mariacki. Bardzo długo zatrzymał się przed dziełem Memlinga. Uniesiony zachwytem postanowi! zdobyć go za wszelką cenę do swej kolekcji. Opuszczając Gdańsk poleci! księciu Wasylowi Dołgorukiemu, aby z miasta ściągnął kontrybucję. Za wycofanie armii rosyjskiej Gdańsk miał zapłacić 140 tysięcy talarów, zerwaćstosunki handlowe ze Szwecją oraz otworzyć port dla okrętów rosyjskich. Pertraktacje zakończono '9 września. Jednakże dziesięć dni póżniej Rada miejska wpadła w osłupienie. Car Piotr Wielki niespodziewanie pojawi! się ponownie w Gdańsku. Zamieszkał w gospodzie »Gęsia Karczma« i po trzech dniach wyjeżdżając do Królewca zalecił księciu Dołgorukiemu, by w ramach kontrybucji zażądał dodatkowo obrazu Memlinga.
Wasyl Dołgoruki zaproponował dyplomatycznie, by Rada spontanicznie podarowała cesarzowi obraz w dowód wdzięczności za szczęśliwie zakończone pertraktacje. Podkreślił przy tym przewrotnie. że przecież kościołowi protestanckiemu nie powinno zależeć na posiadaniu takiego obrazu. 8 pażdziernika władze miejskie odpowiedziały specjalną deklaracją podkreślając, że na wydanie tryptyku miasto nie może się zgodzić w żadnym wypadku »zuchwałą bowiem byłoby sprawą sprzedawać lub oddawać rzecz przed trzystu laty kościołowi poświęconą i pozostającą w jego spokojnym władaniu«. Car Piotr Wielki stanowisko takie przyjął do wiadomości i uszanował. Po zajęciu Gdańska przez armię napoleońską w 1807 r. przybył do miasta świeżo upieczony
arystokrata baron Vivant Denon. Pełnił on funkcję dyrektora paryskiego muzeum a zarazem rabusia cudzej własności. Ślady jego procederu rozsiane są po całej Środkowej i Zachodniej Europie. Również tryptyk został niezwłocznie przetransportowany do Paryża i umieszczony w Luwrze, gdzie wzbudzał powszechny zachwyt. Po upadku Napoleona dalsze losy dzieła były przesądzone. Wracały bowiem rządy prawa. Pierwszym obiektem zejętym przez prowadzącego z ramienia zwycięzców sprawy rewindykacji dzieł sztuki profesora Groote z Kolonii byłwłaśnie obraz Memlinga. Przemierzał on pod konwojem batalionu piechoty powrotną drogę, która nie od razu wiodła jednak do Gdańska. Obraz wystawiony został najpierw w Berlinie, wywołując zrozumiały entuzjazm mieszkańców. Dyrektor berlińskiej Akademii Sztuki, znany rzeżbiarz, G. Schadow zaapelował do króla Fryderyka Wilhelma III o nieoddawanie obrazu. W formie ekwiwalentu zaproponował Gdańskowi kopię Madonny Sykstyńskiej, trzy stypendia w berlińskiej Akademii oraz wykonanie nowego ołtarza. Gdańszczanie zdecydowanie odparli zakusy berlińczyków. 18 stycznia 1817 r. odbyła się uroczystośćprzyjęcia przez Gdańsk rewindykowanego dzieła. Wydawało się, że historia przestanie już igrać z życiem arcydzieła i sądzone mu będzie spokojne i chwalebne bytowanie w gdańskiej farze. Stało się jednak zupełnie inaczej.
Pod koniec II-giej wojny światowej obraz wywieziony został z Gdańska i ukryty w Turyngii. Odnaleziony przez Armię Czerwoną znalazł sięw byłym Związku Radzieckim. W 1956 r. przekazano go Polsce. Po ekspozycji w Muzeum Narodowym w Warszawie 22 września 1956 r. powrócił do Gdańska. Co nie udało się jednak carowi Piotrowi Wielkiemu i Napoleonowi Bonaparte to bez trudu udało się komunistom. Władze komunistyczne arcydzieło przejęły i umieściły w muzeum, gdzie jest przetrzymywane do dnia dzisiejszego, mimo usilnych starań Bazyliki Mariackiej o jego zwrot. Pomyślany jako pomnik wiary w ostateczną sprawiedliwość ten prawdziwie latający Holender, gnany po świecie, jakby siłą niewidzialnego dajmoniona, nadal oczekuje na powrót do swojego domu. W kaplicy św. Rajnolda do czasu znajduje się jego wierna kopia pochodząca z XIX wieku.
Eschatologiczny temat Sądu Ostatecznego należy do kardynalnych przedstawień, które wstrząsają ludzką wyobrażnią. Hans Memling przedstawił tu kosmiczny dramat pełen dynamizmu i ekspresji.
Występujące postacie umieszczone zostały na dynamicznej eliptycznej orbicie. Centralną postacią jest Chrystus, który przybył na Dzień Pański. Twarz Sędziego pełna jest majestatu i powagi. Przy jego głowie miecz rozpalony do czerwoności i kwiat lilii, symbole sprawiedliwości i miłości. Prawą rękę podnosi w geście błogosławieństwa, lewąopuszcza w dół, w stronę potępionych. Cała postać Sędziego otoczona jest wieńcem złotych promieni. Zasiada na łuku tęczy, który jest symbolem połączenia nieba z ziemią. Stopy swe opiera na kuli ziemskiej.
Hans Memling posłużył się wykresem rzutu stereograficznego podziałów sfery niebieskiej dla 53 równoleżnika przebiegającego przez Gandawę i Brugię. Kompozycja Sądu Ostatecznego dostosowana została do siatki kosmicznej nakreślonej przez astronoma, dla którego środek kuli ziemskiej, na której Chrystus wspiera swe stopy był zenitem, tęcza równikiem, a środek tęczy biegunem. W ten sposób malarz uwiecznił położenie w kosmosie swej pracowni i miejsca, gdzie powstał Sąd Ostateczny.
W koncepcji dzieła Chrystus potwierdza swe panowanie nad kosmosem, który tajemniczo i głęboko wypełniony jest jego obecnością. Obok Sędziego po obu stronach zasiada 12 apostołów. Siedzą oni poważnie przy tęczy, jakby przy okrągłym stole i z umiarkowaniem gestykulują. Najbliżej Chrystusa klęczą Matka Boska i św. Jan, orędujący za grzesznikami. Stanowią oni grupę Deesis. Pod nimi aniołowie wzywają na sąd głosem trąb. Czterej inni aniołowie trzymają narzędzia męki Pańskiej. Największą postacią na obrazie jest św. Michał Archanioł. Stoi on w środku pola Zmartwychwstania na małym pagórku sądowym. Ubrany jest w piękną złocistą zbroję. Na niej zarzucony ma płaszcz z bogatej czerwonej tkaniny. W :,r::wej ręce trzyma krzyż procesyjny, znak zwvcie'" -, viQobiony drogimi kamieniami, lewą podtrzymuie ~5ę, która służy do ważenie ludzi i poznawania ich wartości. " _.d po prawej stronie archanioła opadła zupełnie w dół i osiadła na ziemi. Oznacza to, że człowiek na niej klęczący jest bogaty w zasługi i przeznaczony do zbawienia. Na szali lewej leży człowiek, który okazał się lekki, gdyż ramię wagi uniosło się do góry. Oznacza to, że ważony zasłużył na potępienie. Szatan z drobnymi różkami i krogulczym dziobem dyskretnie z ukrycia podnosi potępieńca za włosy, by tym pewniej uzyskać nową zdobycz. Potępiony zwija się w konwulsjach, których forma podobna jest do skrętów ciała młodszego syna z grupy Laokoona. W górnej części zbroi archanioła odbija się dolina sądu. Zbawieni kierują się w prawo i po kryształowych schodach wstępują ku bramie niebios, przyjmowani przez św. Piotra. Ku kryształowym schodom kroczy
symboliczna dwunastka. Na czele idą Adam i Ewa. Brodata twarz Adama nacechowana jest powagą. Zasłania się on wstydliwie. Do niego tuli się Ewa. W drugiej parze za rodzicami ustawili się Abel i Set. Za nimi postępują dwaj mężczyżni. Za nimi dwie panny ze spuszczonymi oczyma i skupieniem na twarzach. Poza Ewą są one jedynymi przedstawicielkami kobiet, w tym pochodzie. W piątej parze rozgrywa się dramat: oto szatan dobiegł do idących w szeregu i wyciąga jednego z nich, lecz z pomocą przychodzi mu anioł, który drzewcem procesyjnego krzyża uderza szatana.
W szóstej parze, zamykającej pochód, widzimy murzyna i człowieka o rysach semickich. Zbawienie objęło bowiem wszystkie ludy.
Potępieni po lewej stronie wchodzą w stan gorszy niż nicość. Obraz w tej partii posiada ciemne tło, w którym odbijają się poskręcane ciała potępionych. Z rozpadlin skalnych buchają płomienie ognia i siarki. Na twarzach widać łzy i przerażenie. Centralne miejsce zajmuje książe piekieł Belzebub stojący na brzegu płomiennej jaskini, a zarazem u szczytu dwóch diagonali, które schodzą się u jego stóp. Jedną stanowi pochód wyłaniający się ze skalnego wąwozu, drugą biegnący w dół łańcuch potępionych. Ma on przypominającego małpę adiutanta, który za pomocą długiego lassa zarzuca sidła na grzeszników. W górze sześciu szatanów, duchów burz, spada z potępieńcami w kierunku dna piekieł. U góry nad całością przepływa spokojnie, na kształt nietoperza, arcyduch negacji Lucyfer. Na całym polu Zmartwychwstania znajdują się62 osoby: 13 zmartwychwstałych. a wśród osądzonych: 13 zbawionych i 29 potępionych oraz 2 aniołowie i 5 szatanów. Na kwaterze z obrazem piekła ukazany jest l anioł, 11 szatanów i 32 potępionych, w gestach pełnych dramatyzmu i grozy. Na prawym skrzydle tryptyku widzimy 24 zbawionych. Przydzielanie nagród za dobrze spełnione życiowe zadania odbywa się na podium przed bramą nieba. Tak jak na platformach przed kościołami rozpoczynały się w średniowieczu koronacje władców. Dwaj aniołowie koronatorzy ubrani są w alby. W samej bramie na jasnym tle widać tiarę papieską. Obok widoczny jest czerwony kapelusz kardynała. idącego w asyście dwóch duchownych. Za tą czołówką postępuje dwóch zakonników z dużymi tonzurami. Anioł z lewej strony nakłada mitrę biskupowi, drugi zaś togę profesorowi. Pojawia się więc tu akceptacja zadań ludzi w świecie. Aniołowie zamiast korony chwały nakładają im oznaki ziemskich przeznaczeń.
Poza portykiem gotyckiej bramy, przez którą wchodzą zbawieni, niebo jest puste. Cały bowiem widok nieba przeniesiony został na zewnątrz portalu. Zbawieni kierują się do bramy niebieskiej, a niebo wyszło im naprzeciw.
Teraźniejszość obrazu Sąd Ostateczny rozwija się w różnych zmiennych napięciach dynamiki ruchu. Z natury nie mieści się ona w ciasnym »teraz«, wychodzi poza każdorazową terażniejszość i konstytuuje proces wiodący do ostatecznych przeznaczeń każdego człowieka i całego kosmosu. Całość eschatologicznego zjawiska toczącego się na wszystkich trzech skrzydłach tryptyku ujął Hans Memling w linię zamkniętą wyrażającą universum. Rozumiał bowiem, że Sąd dotyczy całego Świata i jest pełnym dynamiki dramatem kosmicznym.